Ministerstwo Finansów pracuje nad wprowadzeniem do Ordynacji podatkowej nowej instytucji – ugody podatkowej. Rozwiązanie to, wzorowane na systemach innych państw europejskich, ma wejść w życie 1 stycznia 2028 r.. Choć przedsiębiorcy i eksperci z nadzieją witają zapowiedzi resortu, widząc w nich szansę na zmianę filozofii działania administracji skarbowej, szczegółowe założenia projektu budzą sporo wątpliwości.
Nierówna walka i miliardy w zawieszeniu
Obecny model rozwiązywania sporów z fiskusem stawia przedsiębiorcę w znacznie gorszej pozycji. Organy skarbowe dysponują potężnymi narzędziami kontrolnymi, możliwością nakładania kar oraz natychmiastowej egzekucji. Gdy dochodzi do sporu, podatnik jest skazany na wieloletnie batalie najpierw przed dyrektorem Izby Administracji Skarbowej (w dwóch instancjach), a następnie przed sądami administracyjnymi.
Większość takich procesów kończy się wygraną fiskusa, uderzając w płynność finansową firm. Skalę problemu doskonale obrazują statystyki Ministerstwa Finansów z końca 2024 r. – zaległości podatników wyniosły 108,3 mld zł, a narośnięte od nich odsetki aż 90,3 mld zł, co daje łącznie kwotę niemal 200 mld zł.
Inicjatywa wprowadzenia ugód podatkowych, będąca jednym z postulatów deregulacyjnych zgłoszonych w 2025 r. przez zespół Rafała Brzoski, ma w założeniu zapobiegać powstawaniu sporów lub umożliwiać ich polubowne i szybkie kończenie. Rafał Brzoska apeluje o szybkie procedowanie przepisów, argumentując, że narzędzie to wymusi odejście od traktowania podatnika jako przeciwnika i może być „początkiem końca wieloletniej wojny przedsiębiorców z fiskusem”.

Na czym ma polegać ugoda z organem skarbowym?
Zgodnie z projektem nowelizacji, ugoda będzie dobrowolnym porozumieniem dotyczącym zaległości podatkowych, skierowanym do podatników, płatników oraz ich spadkobierców. Warunkiem koniecznym do jej zawarcia będzie złożenie wniosku oraz uznanie przez podatnika swojej odpowiedzialności za zobowiązanie.
Zaletą takiego rozwiązania mają być wymierne korzyści dla obu stron. Podatnik zyska m.in.:
- Ograniczenie wysokości naliczonych odsetek za zwłokę – redukcja ma być tym wyższa, im na wcześniejszym etapie zawarte zostanie porozumienie.
- Uzgodnienie preferencyjnych zasad spłaty zaległości, w tym rozłożenie długu na raty lub jego odroczenie.
- Gwarancję niekaralności za niedotrzymanie terminu zapłaty.
Z kolei administracja skarbowa szybciej odzyska należności do budżetu i ograniczy koszty prowadzenia długotrwałych postępowań oraz kontroli.
Kruczki, ograniczenia i ryzyka – na co muszą uważać przedsiębiorcy?
Mimo obiecującej idei, projekt zawiera szereg restrykcyjnych „bezpieczników”, które zdaniem ekspertów mogą zniechęcić firmy do korzystania z tego instrumentu. Do najważniejszych zagrożeń i ograniczeń należą:
- Brak negocjacji samej kwoty podatku: Przedmiotem ugody nie będzie możliwość obniżenia kwoty głównej należności. Porozumienie ma dotyczyć ustalenia faktów i interpretacji przepisów, z których dopiero wyniknie ostateczna wysokość zobowiązania.
- Brak ochrony poufności danych: Projekt nie zabezpiecza informacji przekazywanych przez podatnika w toku negocjacji. W sytuacji, gdy ugoda nie zostanie zawarta, fiskus będzie mógł wykorzystać te informacje przeciwko przedsiębiorcy podczas późniejszej kontroli.
- Brak wstrzymania egzekucji: Złożenie wniosku o ugodę nie zawiesi automatycznie działań windykacyjnych. Podatnik w trakcie negocjacji może nadal być objęty postępowaniem egzekucyjnym.
- Brak niezależnego mediatora i przewaga fiskusa: W procedurze nie przewidziano udziału obiektywnego mediatora, a ostateczna decyzja zależy od organu, który podpisze ugodę tylko wtedy, gdy uzna ją za „korzystną dla Skarbu Państwa”.
- Ograniczenia unijne: Udzielane w ramach ugody ulgi (np. raty) będą traktowane jako pomoc publiczna (np. de minimis) i będą musiały mieścić się w unijnych limitach.
Dodatkowo z ugody nie będą mogli skorzystać m.in. podatnicy:
- skazani za przestępstwa skarbowe lub w stosunku do których toczy się postępowanie karne skarbowe.
- objęci już postępowaniem egzekucyjnym lub zabezpieczającym.
- podejrzewani o unikanie opodatkowania.
- ubiegający się w tym samym czasie o inne ulgi podatkowe.
Podsumowanie
Przedstawiciele organizacji zrzeszających przedsiębiorców (jak Lewiatan czy Business Centre Club) pozytywnie oceniają samą ideę i potrzebę wprowadzenia mechanizmów mediacyjnych, przestrzegając jednak przed nadmiernym rygoryzmem. Jak słusznie zauważa Marek Kowalski z Federacji Przedsiębiorców Polskich, jeśli warunki ugód będą zbyt wyśrubowane, nowe przepisy pozostaną równie martwe, co powszechnie ignorowana przez urzędników zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika.
W obecnym kształcie nowe przepisy wydają się narzędziem skierowanym głównie do tych firm, które nie negują samego długu, lecz mają przejściowe problemy z jego jednorazową spłatą. Dla podatników wdających się w merytoryczne spory o zasadność naliczenia podatku, nowa instytucja może okazać się niewystarczająca
Kamil Boruta – radca prawny, Hubert Zapolski