W świecie biznesu kontrola skarbowa to zawsze stresujące wydarzenie, ale co jeśli dowiadujesz się o niej… po fakcie? Sprawa agencji pracy tymczasowej GP Production (GPP) i jej kontrahentów to mrożący krew w żyłach przykład na to, jak organy podatkowe potrafią nagiąć prawo, niszcząc przy tym dobrze prosperujące przedsiębiorstwa.
Trałowe kontrole i blokada kont – jak zniszczyć firmę w kilka dni
Historia GPP, firmy z Zielonej Góry generującej roczne przychody rzędu 150 mln zł i posiadającej bazę 22 tysięcy pracowników, to klasyczny scenariusz biznesowego koszmaru. Agencja współpracowała z gigantami takimi jak Allegro, LPP, InPost czy e-Obuwie.pl. Wszystko runęło w 2022 roku, kiedy to Lubuski Urząd Celno-Skarbowy (LUCS) w Gorzowie Wielkopolskim zablokował konta bankowe firmy, podejrzewając oszustwa w podatku VAT. Początkowa kwota blokady wynosiła aż 19 mln zł (później zmniejszona do 10 mln zł). Odcięta od środków finansowych agencja szybko upadła, a pracę straciło około 1,5 tysiąca osób.
Fiskus nie poprzestał jednak na samej GPP. Rozpoczął tzw. kontrole trałowe (masowe przeszukiwanie dokumentów na ślepo) u kontrahentów agencji, którzy zajmowali się rekrutacją pracowników. Jak relacjonuje Marek Mazur, wspólnik i pełnomocnik GPP: „Od kilku lat prowadzone są postępowania kontrolne wobec mojej firmy i pięciu moich kooperantów. Skarbówka nie znalazła niczego podejrzanego (…). Sprawy są prowadzone chyba tylko w celu szykanowania przedsiębiorców”.

Kontrola widmo, czyli jak pozbawić podatnika prawa do obrony
Prawdziwy szok budzi jednak to, w jaki sposób LUCS przeprowadził kontrolę wobec jednego z kontrahentów GPP. Pod koniec maja 2026 roku dyrektor Izby Administracji Skarbowej (IAS) w Zielonej Górze wydał decyzję, w której ostro skrytykował działania podległego mu urzędu. Okazało się, że LUCS wszczął kontrolę, nie informując o tym przedsiębiorcy. Urzędnicy używali błędnego adresu do doręczeń, wysyłając pisma w próżnię, a jednocześnie prowadzili czynności kontrolne.
Dyrektor IAS nie przebierał w słowach, punktując błędy kontrolerów:
- Brak możliwości obrony: Skoro strona nie wiedziała o postępowaniu z winy organu, została pozbawiona realnej możliwości obrony swoich praw.
- Ignorowanie dowodów: LUCS bezpodstawnie odmawiał przeprowadzenia czynności dowodowych (np. przesłuchania świadków), dając wiarę jedynie niewiarygodnym zeznaniom.
- Złamanie zasady prawdy obiektywnej: Zamiast dążyć do ustalenia faktów, organ ograniczył się do przyjęcia wersji korzystnej dla siebie, ignorując dowody zgłaszane przez stronę.
Najmocniejszy zarzut dotyczył świadomego działania urzędników. Dyrektor IAS stwierdził, że prowadzący postępowanie miał pełną świadomość, iż przedsiębiorca nie odbiera korespondencji i nie uczestniczy w postępowaniu, a mimo to kontynuował czynności. W konsekwencji postępowanie zostało uznane za nieważne i musi zostać przeprowadzone od nowa.
Walka o sprawiedliwość – milionowe odszkodowanie w tle
GPP nie poddaje się bez walki. Po tym, jak izba skarbowa uchyliła po dwóch latach 9 mln zł z początkowej 19-milionowej sankcji VAT (uznając, że przepisy nie pozwalały na jej nałożenie w formie zabezpieczenia na początku sprawy), firma postanowiła przejść do ofensywy.
Marek Mazur poinformował o pozwaniu Skarbu Państwa (naczelnika LUCS w Gorzowie Wlkp., dyrektora IAS w Zielonej Górze i naczelnika Pierwszego US w Zielonej Górze) o odszkodowanie w wysokości ok. 14 mln zł za straty biznesowe, finansowe i wizerunkowe. „Myślę też o złożeniu zawiadomienia do prokuratury na urzędników, którzy łamali prawo” – dodaje.
Podsumowanie
Sprawa GP Production to brutalne przypomnienie, że w starciu z machiną urzędniczą przedsiębiorca często stoi na straconej pozycji. Rażące błędy, ignorowanie praw podatnika i świadome prowadzenie postępowań „za zamkniętymi drzwiami” to praktyki, które nigdy nie powinny mieć miejsca w państwie prawa. Choć stanowcza reakcja dyrektora IAS w Zielonej Górze daje nadzieję na sprawiedliwość, to dla upadłej agencji i jej 1,5 tys. byłych pracowników to marne pocieszenie. Pozostaje czekać na finał batalii sądowej o odszkodowanie.
Kamil Boruta – radca prawny, Hubert Zapolski