Reksio – kultowa postać z polskich filmów animowanych, która wychowała całe pokolenia dzieci – nie tylko przetrwał próbę czasu, ale stał się też bohaterem sądowego sporu o prawa autorskie. Spór ten pokazał, jak ważna jest dziś właściwa interpretacja umów zawieranych w czasach PRL, oraz jak dużą wartość mogą mieć prawa autorskie – nawet dekady po stworzeniu dzieła.

🎬 Reksio – pies z kreskówki i symbol epoki
Postać Reksia została stworzona przez Lechosława Marszałka – reżysera i scenarzystę zatrudnionego w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej. Od 1967 roku Reksio był bohaterem serii filmów animowanych, które do 1990 roku cieszyły się ogromną popularnością wśród dzieci. Współcześnie jego wizerunek trafia m.in. na książki, gry, przekąski i materiały edukacyjne. Reksio ma nawet swój pomnik i fundację.
Ale co z prawami autorskimi do tej kultowej postaci?
⚖️ Umowa z PRL – podpisana raz, sporna na lata
W 1977 roku Lechosław Marszałek zawarł ze Studiem Filmów Rysunkowych umowę, na mocy której przeniósł autorskie prawa majątkowe do postaci Reksia. Umowa przewidywała wykorzystanie postaci w produkcjach audiowizualnych – filmach, wizji przewodowej i bezprzewodowej itp. Twórca otrzymał za to jednorazowe wynagrodzenie – 30 tys. złotych.
Po jego śmierci w 1991 roku, prawa autorskie do dzieł Lechosława Marszałka – w tym postaci Reksia – zaczęła wykonywać jego żona i spadkobierczyni, Helena Filek-Marszałek. Z biegiem lat pojawił się problem: czy studio mogło wykorzystywać postać Reksia na innych polach eksploatacji – np. w książkach, grach czy reklamach spożywczych?
📚 Spór o pola eksploatacji – co obejmowały prawa majątkowe?
Sąd Okręgowy oddalił powództwo wdowy po Marszałku, uznając, że prawa zostały przeniesione w całości na studio, a ona sama nie ma interesu prawnego w dochodzeniu ochrony osobistych praw autorskich. Sąd wskazał, że pozwana strona nigdy nie negowała autorstwa Marszałka ani nie naruszyła jego praw osobistych.
Jednak Sąd Apelacyjny orzekł inaczej. Uznał, że:
- Umowa z 1977 roku przenosiła prawa jedynie na określone pola eksploatacji – związane z produkcją filmów rysunkowych i ich rozpowszechnianiem.
- Pozafilmowe pola eksploatacji, takie jak książki, pocztówki czy produkty spożywcze – nie zostały objęte tą umową.
- W związku z tym, wdowa po twórcy miała prawo do wynagrodzenia za wykorzystanie postaci Reksia w tych dziedzinach.
🏛️ Sąd Najwyższy potwierdza – są prawa poza filmami
W maju 2025 r. Sąd Najwyższy odrzucił skargę pozwanego (Studia) i oddalił skargę powódki w zakresie żądań niemajątkowych. Jednak co do kluczowego elementu – czyli praw majątkowych na pozafilmowych polach eksploatacji – sąd przyznał rację Sądowi Apelacyjnemu: prawa majątkowe na tych polach przysługują spadkobierczyni.
To oznacza, że każde wykorzystanie postaci Reksia poza filmami (np. w grach, książkach, reklamach) wymaga zgody i odpowiedniego wynagrodzenia dla spadkobierców twórcy.
🧾 Lekcja dla twórców i biznesu: jak ważne są precyzyjne umowy
Sprawa Reksia to nie tylko sentymentalny powrót do dzieciństwa, ale przede wszystkim ważny precedens prawny.
W latach PRL twórcy często podpisywali umowy z państwowymi instytucjami, w których przekazywali „całość” praw za symboliczne pieniądze. Dziś sądy podchodzą do tych umów interpretacyjnie i z uwzględnieniem kontekstu historycznego – w myśl zasad konstytucyjnych i ochrony praw autorskich.
Jak podkreśla prof. dr hab. Anna Chorążewska z Uniwersytetu Śląskiego:
„Twórca w PRL był pozbawiony możliwości swobodnego decydowania o swoim losie twórczym. Państwo demokratyczne ma dziś obowiązek zapewnienia takiemu twórcy ochrony prawnej, nie pozwalając na interpretowanie dawnych umów jako przekazania wszystkich praw bez ograniczeń.”
💡 Wnioski? Prawa autorskie żyją długo. Czasem dłużej niż postać z bajki.
Ta sprawa pokazuje, że prawa autorskie mają nie tylko wartość prawną, ale i ekonomiczną – często ujawniającą się dopiero po latach. Dla dzisiejszych twórców, producentów i przedsiębiorców ważna jest jednoznaczność umów oraz precyzyjne określenie pól eksploatacji.
Reksio pozostaje więc nie tylko ulubionym bohaterem dzieci, ale też symbolem walki o sprawiedliwość twórców – tych dawnych i współczesnych.
Kamil Boruta – radca prawny, Aleksandra Smok